Buduje się :)

Prawie 2,5 miesiąca przerwy, oj nieładnie, nieładnie. Ale cóż, co się dzieje każdy widzi, ciężko się teraz zmobilizować do blogowania, niestety. 🙁 Przemyślałam ostatnio niejedno, do pewnych wniosków doszłam i zaczynam je wcielać w życie, powoli i stopniowo. Z tej racji wracam też do pisania, a na dobry początek pokażę zmiany w naszym nowym domu. 🙂 Tak było w połowie sierpnia…

Pierwsze nowości…..

I już się mury pną do góry…

Zaczęło się ustawianie dachu…

Kolejny przestój – została dziura w dachu i deszcz się leje do środka, pojęcia nie mam kiedy to wyschnie….

W końcu pojawiła się ekipa budowlana i dokończyła kładzenie folii….. poczym zniknęli na ponad miesiąc…….

W końcu się doczekałam….. jest dach 🙂

I na tym koniec łatwego budowania – po prostu skończyła się kasa…. Ale żeby się mi nie nudziło, panowie budowlańcy zostawili mi taki „śliczny” bałaganik…

Demolki ciąg dalszy :)

Małe podsumowanie zmian od ostatniego wpisu w tym temacie.

Zacznę od własnej „działalności”, trochę sobie jeszcze porozwalałam. 🙂

Pozbyłam się stropu nad piwnicą i komina, a poza tym całkiem sporo działań których nie widać, jak np. hydroizolacja piwnicy.

A teraz ustąpiłam już pola ekipie budowlanej i efekty widać od razu. 🙂

Był dach – nie ma dachu…

A potem została już tylko bardzo malownicza ruinka 🙂

To już koniec demolki, zaczyna się budowanie, hip, hip, hurrrra!

Demolka.

Kolejna długa przerwa, ale po prostu nie mam za bardzo co pokazywać. Robótki sobie leżą i czekają…….. na lepsze czasy. 🙂 Za to, kiedy w końcu się przeprowadzimy do siebie, będzie czas na robótkowanie. Ostatecznie będę miała trochę ścian do wykorzystania. Póki co, mogę się pochwalić pierwszym kwitnącym różanecznikiem. 🙂

A poza tym kwitnie demolka 🙂

Demolka od dołu :

Demolka od góry :

I najbardziej widowiskowa demolka z boku, czyli była ściana – nie ma ściany :

Muszę szczerze przyznać, że całe to rozwalanie ma niezaprzeczalny walor terapeutyczny. 🙂 Wystarczy pomyśleć o czymś wkurzającym, a od razu lżej się młotem macha. 🙂

You raise me up.

„Gdy jest mi źle, gdy życie mnie przytłacza,
me serce łka i dusza cierpi też.
Wołam przyjdź, cierpliwie czekam w ciszy
aż, przyjdziesz tu, usiądziesz ze mną znów.

Podnosisz mnie bym chodzić mógł po górach,
podnosisz bym po falach kroczył też.
Mam tę moc, gdy jestem w twych ramionach,
umacniasz mnie, bez ciebie nie mam nic.

Bez ciebie życie może nie trwać dłużej,
bez ciebie wszystko wokół traci blask.
Wiem, że przy tobie przetrwam wszystkie burze,
ty dajesz mej nadziei nowy brzask.

Podnosisz mnie na szczytach mogę stanąć.
Podnosisz mnie po morzu mogę iść.
Swą siłę mogę czerpać z twoich ramion,
umacniasz mnie, bez ciebie nie mam nic.

Podnosisz mnie bym chodzić mógł po górach.
Podnosisz bym po falach kroczył też.
Mam tę moc gdy jestem w twych ramionach,
umacniasz mnie, bez ciebie nie mam nic.

Podnosisz mnie na szczytach mogę stanąć.
Podnosisz mnie po morzu mogę iść.
Swą siłę mogę czerpać z twoich ramion,
umacniasz mnie, bez Ciebie nie mam nic.”

Albo w mojej ulubionej wersji instrumentalnej. 🙂

Pudełeczko z krokusami.

Klasyczny exploding box w zaskakującym morskim kolorze z dodatkiem krokusów z foamiranu.

Przynajmniej moi domowi krytycy orzekli, że to krokusy 🙂 Pierwszy raz pokusiłam się o zrobienie samodzielnie kwiatów z pianki, nawet jestem dość zadowolona z tej próby. Kolorowanie płatków bardzo się mi spodobało, usmarowałam się pastelami niekoniecznie tam gdzie chciałam 🙂

A w środku życzenia i bardzo słodki i błyszczący tort.

Pozdrawiam serdecznie 🙂