Bardzo przyjemny w robocie hafcik, lubię do niego wracać. Tym razem w kolorze starego złota.

I zastosowanie

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Bardzo przyjemny w robocie hafcik, lubię do niego wracać. Tym razem w kolorze starego złota.

I zastosowanie

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Przede wszystkim dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy i zrozumienia, bardzo, bardzo dziękuję. Niestety siedzimy w tym covidowym bajorku wszyscy po uszy i na to, co nam tzw. „góra” wymyśli wpływu nie mamy. Zostało tradycyjne, narodowe podejście, czyli „jakoś to będzie”. I tego się trzymam, staram się nie stresować, ergo unikam, jeśli tylko mogę, tematu polityki i epidemii. A kiedy czuję się czasami lepiej, siadam do krzyżyków. 🙂 Tym sposobem mojego kolosa troszeczkę przybyło.

Stawiam te krzyżyki, skupiam się na symbolach, zmianach koloru, prowadzeniu nitki i tym podobnych sprawach, a potem w pewnym momencie patrzę na haft i dopiero wtedy widzę, że przybył jakiś konkretny fragment, że oto nagle mój elf ma talię. To jeden z moich ulubionych momentów w hafcie, kiedy z chaosu nitek i kolorów coś się wyłania i ma to coś jakiś sens.
Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się ciepło i z daleka od wirusów. 🙂
Na zabawę u Kasi tym razem karteczka z haftowaną bombką.
Tak sobie umyśliłam, że będzie na zmianę – raz zabawka na choinkę, raz kartka.

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Jedna jedyna zabawa blogowa, na którą się zapisałam. Trochę nowych ozdób na choinkę by się przydało, a to jest pewna motywacja. Jak będzie z realizacją, to się okaże w trakcie……..
Na dobry początek pierwszy z serii skrzatów.

I początek robótki- materiał kanwa 20 ct, muliny różne resztkowe w jedną nitkę. Że resztkowe dobrze widać, jedna nitka w trochę innym odcieniu czerwieni, ale że będzie z tyłu i mało widoczna, to się już mi nie chciało pruć….

A to już wszystkie wyszyte krzyżyki, teraz zaczyna się zabawa……..

Nos skrzata wyszyłam ściegiem na podkładzie, żeby był wypukły. Z profilu ładnie to widać. Wysokość skrzata to tylko 7 cm.

Ze śniegiem też skrzata zapoznałam 🙂

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Dawno już nie pokazywałam mojego kolosa, ale to nie znaczy, że nic przy nim nie robię. Pomału, bo pomału i bardzo opornie jednak przybywa nowych krzyżyków. A to już stan z dzisiaj rano. 🙂


Naciągnęłam sobie kanwę na wysokość 2 rzędów kartek z wzorem, ale niestety, okazało się, że mam za krótkie ręce. 🙂 Problemem jest złapanie igły od spodu. Przy pierwszej stronie jeszcze próbowałam, gimnastykowałam się tak i owak, ale i tak nie udało się wyszyć ostatnich trzech dziesiątek. Przy następnej już sobie odpuściłam i wyszywam dopóki mogę wygodnie dosięgnąć.
Pozdrawiam serdecznie i zimowo (nareszcie). 🙂
Pierwszy rząd kartek wzoru już za mną, zrobiłam 40 500 krzyżyków. Co daje zawrotny wynik 14,33 % całości. 🙂


Niestety ciągle niewiele widać. 🙂 Przeważa czarny i brąz oraz inne ciemne odcienie. Jeszcze wiele czasu minie, nim wyłoni się całość.
Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrowia Wam życzę. 🙂
Miałam dokładnie pół roku przerwy od wyszywania mojego kolosa, ale teraz już do niego wróciłam. Z nowymi chęciami i zapałem. 🙂 A tyle powstało przez ostatnie dwa tygodnie :

Dotarłam do drugiego brzegu i wiem już jaka będzie rzeczywista szerokość tego haftu – całe 56,5 cm. I to na kanwie 20 ct, nawet nie chce sobie wyobrażać jaki byłby ogromny na 18 ct, jak jest w oryginalnym wzorze.
Wyszyta już część prezentuje się tak:

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Przyszła moja kolej na odbieranie imieninowych życzeń , a kartki wysłały :









Bardzo Wam wszystkim ślicznie dziękuję 🙂
Zapisałam się na wymiankę – ostatecznie lubię i jesień, i czekoladę. 🙂
Moją parą została Marta z bloga https://evipassjonatka.blogspot.com/
Ode mnie do niej poczta zaniosła taki czekoladownik 🙂


Dołożyłam do tego jakieś drobiażdżki typu cekinki, wstążka, itp, ale oczywiście zapomniałam zrobić foto całości przesyłki. 🙂 Mam jedynie nadzieję, że wymiankowy podarunek się spodobał i umilił jesienne wieczory.
Kilka słów o samym hafcie – wykonany na idzie zwiegart 20 ct pojedynczą nitką Ariadny. Wzór mój własny na podstawie grafiki Tatyany Markovtsev https://feeltheline.com/ Dołożyłam nitki pajęczyny z kropelkami rosy i kilka osobiście pokolorowanych tekturkowych liści.
A taki prezent dostałam od niej, dziekuję ślicznie 🙂


Znowu rzutem na taśmę 🙂 No po prostu nie wyrabiam.
A miał być mikołajek – bombka i od kwietnia go skończyć nie mogę. Na razie mam tyle, może zdążę przed północą. Jak się mi uda, to zaktualizuję post. 🙂
