Chusta „gołębi puch”

Dostałam niedawno moteczek szaroniebieskiego moheru, bardzo ładnego i puchatego. Włoczka dobra gatunkowo, bo 80% moheru i   20% syntetyku, ale…… tylko 10 dag. No i co by tu z tego zrobić???

Ponieważ potrzebowałam prezentu – powstała chusta, trójkątna, robiona od góry na drutach 6 mm. Mogłabym spokojnie do tego moherku wziąć jeszcze grubsze druty, wtedy ażur byłby wyraźniejszy, z większymi „dziurami”. A tak powstała cieplutka chusta raczej na zimę, czyli jak to u mnie bywa robótka drutowa zupełnie niezgodna z porą roku 🙂

Tak się prezentuje w całości, nie jest duża, jakieś 120 x 40 cm.

 Wzór to moja własna kombinacja, zupełnie z głowy. Myślę, że całkiem fajnie mi to wyszło 🙂 Wyrobiłam włóczkę do ostatniego centymetra, sama końcówka to było sporo stresu, czy starczy.
Oczywiście złapanie właściwego koloru na zdjęciu to droga przez mękę :)Te dwa poniżej to zupełne przekłamanie – nie jest ani fioletowa, ani niebieska.

Najbardziej zbliżony do rzeczywistości jest kolor na tym zdjęciu.

Zabawa karteczkowa z cytatem w tle

Bardzo się mi spodobał motyw tej wymianki, więc zapisałam się 🙂
Moją parą w wyniku losowych czarów-marów została Teresa.
Dostałam od niej uroczą kartkę z kapeluszem magika, słodkości i drobiazgi.

W środku kartki znalazłam taką niespodziankę:

No i jeszcze nie mogło zabraknąć czarującego elfa:

Moja kartka była mniej zaskakująca:

Pożyczyłam sobie zdjęcie z bloga Teresy (chyba się o to nie pogniewa), moje tak dobrze nie wyszło……

Wybrałam taki cytat:

Stosownie do cytatu magicznymi drobiazgami zostały różne samolepne przydasie, mulinki do czarowania pięknych haftów, słodkości na poprawę humoru i zaskakująca herbatka.

Mam nadzieję, że moja wymiankowa para miała równie jak ja świetną zabawę 🙂

Paryski szyk

Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednim postem. to takie wspaniałe uczucie, wiedzieć, że moja praca się komuś podoba 🙂 Dziękuję, dziękuję……
Mam wprawdzie teraz mało czasu na krzyżyki, ale nie zostawiłam mojej „wiosny w Paryżu”  – tyle przybyło do wczoraj

– czyli filiżanka i kawałek sukni…….
Udało się mi za to zrobić zdjęcia robótce skończonej jeszcze w kwietniu.

Wyrobiłam do ostatniego kawałeczka tęczową wełenkę, te samą co w berecie i baktusie. Przy gładkim ściegu wygląda jakby to była zupełnie inna włóczka.

Wiosna w Paryżu

W tym miesiącu tematem wyzwania u Hanulka była „Wiosna w Paryżu”.

W Paryżu nie byłam i nawet się tam nie wybieram – po prostu nie przepadam za dłuższymi podróżami, zwłaszcza do miejsc turystycznie modnych i zatłoczonych :)Takie wolę zwiedzać za pośrednictwem książek , telewizji, internetu. Takich literackich skojarzeń z Paryżem w tle mam mnóstwo………….
Ale jak je przełożyć na haft, oto jest pytanie ?
I to jeszcze na taki, który będzie się mi podobał…………
Decyzja mogła być tylko jedna – zakładka „inspiracje do haftu” a w niej ten obrazek:

Potraktowałam go bez żadnego szacunku programem Haftix, zmieniając przy okazji całkowicie kolorystykę.
Przede wszystkim pozbyłam się tego różowego i dopasowałam kolory do posiadanych mulin. Oznaczało to w praktyce narysowanie wzoru krzyżyk po krzyżyku……… a jest ich dokładnie 6609 :):)
A oto efekt moich zabiegów:

Jak widać, haft nie jest skończony. Niestety zabrakło mi czasu……….
Miałam wprawdzie przez chwilę niecny plan, żeby pokazać tylko ten kawałek,

ale to nie było by uczciwe……
Z jednej strony trochę mi żal, że się rozstaje z wyzwaniem, a z drugiej poczułam ulgę i powrót pasji do haftowania. Ale będę Wam kibicować 🙂

„…..and the winner is…….”

A więc – czas na ogłoszenie wyniku candy.
Zapisało się 31 osób – bardzo Wam wszystkim dziękuję za chęć wzięcia udziału, no i za zaglądanie na mojego bloga. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na następny rok 🙂
A teraz – mała fotorelacja z losowania

i maszyna losujaca
a oto główna wygrana

http://magdusiaa.blogspot.com/

Ponieważ uwielbiam robić prezenty, postanowiłam dołożyć „nagrodę pocieszenia” , a powędruje ona do

http://ewitahaft.blogspot.com/
Gratuluję wygranym, mam nadzieję, że poczekacie cierpliwie na moje niespodzianki, i że przypadną Wam one do gustu 🙂

Rozdawajka niespodziewajka

Niedługo minie rok, jak prowadzę tego bloga.
Tak doniosłą rocznicę należało by odpowiednio uczcić 🙂 więc ogłaszam „newsa”

Zapisy tradycyjnie w postaci komentarza pod tym postem, od dziś do północy 03.05.2015, z jednym zastrzeżeniem – proszę o zgłaszanie się jedynie osób blogujących i polskojęzycznych.
Losowanie w dniu urodzin bloga 🙂
Prezent, który dostanie moja „ofiara” 🙂 będzie zupełną niespodzianką. Zdradzę jedynie, że będzie zależał od osoby wylosowanej, jej gustów i uzdolnień. Z tej przyczyny za jego „produkcję” zabiorę się dopiero po losowaniu i będę mieć na to czas do końca maja.
Zapraszam serdecznie do kolejki 🙂

„A, B, C….” w ……. błękicie królewskim

Udało się mi zdążyć 🙂

Czasem taka mała rzecz, jak literka, może skomplikować życie 🙂 Ale gdzieś pomiędzy obowiązkami udało się mi wyszyć literę „K” – na prezent dla siostry. Obrazek wcale niemały, bo 10 x15 cm, oczywiście na mojej ulubionej aidzie 20 ct 🙂 Trochę kiepsko to widać na zdjęciach, ale użyłam trzech odcieni błękitu.

W ostatniej chwili

Usiadłam w końcu przed komputerem i zrobiłam długie, porządne uuufffff…… wreszcie można zacząć świętowanie 🙂 Co się udało zrobić jest zrobione, z czym nie zdążyłam – to trudno, będzie zrobione kiedy indziej…. żarełko naszykowane, jajca poświęcone, życzenia wysłane…… można się cieszyć radością wielką ze Zmartwychwstania Pana. A komu jeszcze życzeń nie złożyłam, czynie to niniejszym – niech Wam te Święta przyniosą radość duszy i pogodę ducha, spokój i zadowolenie i oby Was świąteczny nastrój jeszcze długo nie opuszczał 🙂

A to moje tegoroczne szydełkowe pisanki, cała dwunastka jeszcze dziś wykańczana.

I w towarzystwie ślicznej kartki od Janeczki – bardzo Ci dziękuję za pamięć i życzenia 🙂

Witam też serdecznie nowe obserwatorki – zapraszam na dłużej 🙂

Świateczne kartki (9-11/52)

Jakoś nie udaje się mi regularnie prowadzić bloga, co z tego że chęci są, jak …… ciągle się coś wydarza. Ostatni mamy tu coś w rodzaju epidemii, zaczyna się wymiotami /biegunką i gorączką, a kończy zapaleniem płuc. Chorują całe rodziny, ale głównie małe dzieci. U mnie padło na najmłodszego i z powodu odwodnienia byliśmy kilka dni w szpitalu, a potem kursowałam z nim dwa razy dziennie na zastrzyki. Na szczęście już jest z nim wszystko w porządku, tylko teraz choruje babcia. 
No i wszystkie przedświąteczne plany wzięły w łeb…..
W całym tym zabieganiu udało się zrobić tylko i aż trzy kartki. Plus kartka z wyzwania u Hanulka – mam problem do kogo je wysłać 🙂
Dwie kartki z hafcikami mojej kompozycji, czyli z tego wzorku jajeczko, z innego gałązka itp.

Drugie zdjęcie jest fatalne, z lampa błyskową, ale niestety pogoda jaka jest to jest i robieniu zdjęć nie sprzyja 🙁  Oba hafciki wyszyte na aidzie 20 ct Zwiegartu, mulina Ariadna.
Natomiast trzecia kartka to kombinacja odgapiona ze sklepowej witryny i sklecona z gotowych elementów.

Muszę z przykrością stwierdzić, że quilling jest nie dla mnie, wymaga zręczniejszych dłoni niż moje.