118. Chichuachua

Dla wielbicielki tej rasy i szczęśliwej posiadaczki uroczej czarnej damulki powstał mały hafcik.
Prezent już wręczony więc mogę odtajnić jeden z ostatnio robionych projektów.

Schemat własny, zrobiony na podstawie wzoru tatuażu z Pinteresta. Wyszyte dwoma nitkami czarnej Ariadny na kanwie 18 ct. Rozmiar w krzyżykach 84 x 115, czyli około 12 x 15 cm.
Ale, co najważniejsze, bardzo się spodobał. 🙂
Pozdrawiam serdecznie, życzę miłej i spokojnej niedzieli 🙂
Może tak przy niedzieli uda się mi w końcu nadrobić wszelkie blogowe zaległości. 

115. Kartki BN i Choinka 2016 – październik

W tym miesiącu jest eksperymentalnie 🙂
Jak tylko Ula ogłosiła, że tematem października jest gwiazda betlejemska, od razu wiedziałam co chcę zrobić. Miałam w domu odpowiednią serwetkę i postanowiłam spróbować klejenia kartki z serwetki, dość chyba powszechnie znaną metodą, czyli folia+serwetka+żelazko (w skrócie). Największym problemem okazało się oddzielenie tej jednej warstwy serwetki, już wydawało się mi , że to tyle, a po przyklejeniu jeszcze się mi jedna warstwa oddzieliła. Ale w końcu uzyskałam w miarę zadowalając efekt, więc postanowiłam się jeszcze pobawić w 3D. Oczywiście takiego drobiazgu jak kostki dystansowe doma niet. 🙂
Ale pianka i taśma dwustronna plus trochę gimnastyki dla palców, i voila! oto moja kartka 🙂

Myślę, że jak na pierwszy raz nie jest wcale źle 🙂
Z zabawą u Kasi miałam dużo większy problem, szukałam i szukałam tego jednego wzoru …. i nic.
Za to ciągle wpadały mi przed oczy wzorki na drutowe bombki…… i za którymś tam razem jakaś klapka w mózgownicy zaskoczyła – a może by tak zamienić oczka na krzyżyki…….
Jak pomyślała, tak zrobiła i po wyszyciu miałam takie coś:

Teraz zaczęły się kombinacje, jak toto zeszyć i wypchać 🙂 Oj, pokłułam porządnie palce, a w efekcie mam takie maleństwo 5-cio centymetrowe :

I jeszcze inne ujęcie:

W sumie jest to nawet fajne, wiem już jakie błędy popełniłam i w następnej postaram się je wyeliminować.
I wtedy zrobię porządny serwis foto, jak się robi taką bombkę 🙂 Może się komuś przyda….

114. Gwiezdne wojny.

Moje dzieci miały w zeszłym roku ospę i żeby je czymś zająć wyświetlałam im na komputerze różne filmy, miedzy innymi stare, dobre „Gwiezdne wojny”. Skutek był taki, że mój syn zapadł na „chorobę fanowską”, na szczęście średnio łagodną.:) I trwa w tym stanie po dziś dzień, przy moim delikatnym wsparciu, bo zależy mi, żeby moje dzieci miały jakieś swoje własne pasje. Póki co mój 5-latek obiecuje, że „jak będę duży, to zbuduję ci mamo robota, który będzie sprzątał”.  Oj, przydałby się nam taki, przydał:):)
W ramach tego „delikatnego wsparcia” powstały dwa hafciki.
Po pierwsze logo

A po drugie – najulubieńszy R2D2

Oba wykonane na aidzie 18 ct, mieszanka różnych mulin w dwie nitki. Wzorki znalezione na Pintereście.
W przypadku robota sama dobrałam kolory, żeby było bliżej oryginału.
Hafciki będą miały bardzo praktyczne zastosowanie 🙂

Tutaj już przygotowane do naszywania na spodnie w postaci łat zasłaniających dziury. Niestety mój syn spodnie i tenisówki niszczy w tempie zastraszającym. To skutek jeżdżenia na kolanach w przedszkolu. 🙂
Może spodnie ze swoim ulubieńcem będzie troszkę szanował, ma taka nadzieję………..

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moją zabawą 🙂
Dendrobium – taki stożek jest prosty, trzeba wyszyć wzór na 3/4 koła i zeszyć po jednym boku jak biscornu.
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Nimue po raz pierwszy

Obrazek dostała na gwiazdkę pewna miła dziewczynka.

                                                                Materiał – aida 20 ct
                                                               Mulina – pojedyńcza nitka Ariadna i DMC
                                                                             według własnego doboru
                                                               Trochę koralików
Kto zna wzór, od razu zauważy różnicę miedzy moją wersją, a oryginałem.  Nie jestem do końca przekonana,że tak to miało być, trochę ta moja elfinka wygląda na taką „po przejściach”………  głównie z racji mocno zdemolowanych skrzydełek

Tutaj to się w ogóle przestałam trzymać wzoru…..
Ale największy problem miałam z konturami na twarzy, prułam i poprawiałam, ale i tak nie jest dobrze, niestety nie miałam już czasu na więcej poprawek, bo mikołaj czekał.

Pocieszam się, że obrazek jest przeznaczony na ścianę, a z daleka wygląda nieźle ….

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i miłe słowa w komentarzach 🙂 pozdrawiam serdecznie i życzę Szczęśliwego Nowego Roku

Srebrna Madonna – początek

Nazwałam ten wzór „srebrna Madonna” na własny użytek, z racji czterech odcieni szarości, które go tworzą.
Zdecydowanie Madonny należą do moich ulubionych tematów, to taki wdzięczny obiekt do haftu 🙂
A tak wygląda efekt kilku dni pracy

Zawsze zaczynam haft w lewym dolnym rogu, a potem to już jak mi fantazja przyjdzie, i albo lecę jednym kolorem dopóki się mi nie znudzi, albo jak tu przeskakuję z miejsca na miejsce, żeby jak najszybciej dotrzeć do twarzy. To kolejne z moich hafciarskich przyzwyczajeń, lubię mieć przy postaciach wyszytą twarz, a zwłaszcza oczy. Potem mogę się spokojnie zajmować resztą.Zrobiłam też przy tym hafcie mały eksperyment i już wiem, że nie lubię trzymać kanwy w ręce, wolę mieć tamborek lub krosno.
Trochę danych technicznych – materiał kanwa 20 ct firmy Z, mulina DMC pojedyncza nitka.
Spróbowałam zrobić zbliżenie na krzyżyki, ale nie jest najlepszej jakości….

Ten najjaśniejszy z odcieni sprawia mi kłopot, zupełnie go nie widzę przy dziennym świetle….

Dziękuję za komentarze i pochwały dla misia 🙂
Basiu – też nie przepadam za konturami, zwłaszcza na schemacie strasznie mnie bałamucą, no ale czasem trzeba….

Poduszka z misiem

Miś został ukończony, po dodaniu konturów wygląda znacznie lepiej.

A tak już gotowa poduszka

Skleciłam ją z kawałków starego prześcieradła, niestety z maszyną do szycia to chyba nigdy nie będę w dobrej komitywie. Jakoś łatwiej i lepiej jest mi szyć w rękach, nie mówiąc już o tym, że to mi lepiej wychodzi 🙂 Ale córka ciągle mnie molestowała „kiedy i kiedy….” Teraz jest to jej ukochana podusia, a miś jest magiczny i sprowadza same dobre sny….
Moje drugie dziecię również wyraziło swoje zdanie, czyli „ja tez” i poduszka ma być z „ijja” – tłumacząc na nasze – ze strażą pożarną. Muszę wyszukać jakiś fajny wzorek, który zadowoli chłopięcy gust 🙂

Dziękuję bardzo za wszystkie odwiedziny i komentarze, pozdrawiam 🙂

Tryptyk w czerni

Już zawisł w pokoju mojej mamy, a tak sie prezentuje w całości na ścianie

A to jeszcze przed powieszeniem, widać ze szybka w papieżu jest pęknięta, niestety mojemu pięcioletniemu Wicherkowi ciągle się przydarzają takie wypadki ): – ona nie chciała, tak się jakoś samo zrobiło 🙂

I  każdy obrazek z osobna

Planowałam z początku dać je w czystą antyramę, ale niezbyt dobrze tak wyglądały. Siostra doradziła mi, żeby wykorzystać karki ze starego albumu, takiego co to się wklejało zdjęcia. Wycięłam z nich rameczki i taka oprawa bardziej się mi podoba.

Po zwariowanym początku września zaczynam pomału wychodzić na prostą. Dzieciaki zaliczyły już pierwszą w tym roku szkolnym infekcję – tym razem był to jakiś wirus żołądkowy. Młodszy ciągle nie może się zdecydować, czy lubi Ochronkę – raz są protesty rano przed pójściem, innym razem nie chce wracać do domu. Daje mi ostatnio popisy swoich możliwości, próbując wrzeszczeniem wniebogłosy wymuszać różne rzeczy – niestety dziadek mu ustępuje i utwierdza w przekonaniu, że taka metoda skutkuje. Ehhh, ciężko się wychowuje dzieci w wielopokoleniowym domu…….. żeby tak jeszcze można było zawsze liczyć na czyjeś wsparcie…..

Madonna z dzieciątkiem

Tadam! skończyłam, jeszcze tylko wyprać i oprawić.

Rozmiar haftu 26×16 cm, ale jaka to kanwa? – nie mam pojęcia. to jeszcze ze starych zapasów, naliczyłam 60 ściegów na 10 cm. Szyłam czarną Ariadną w trzy nitki,zużyłam 2 pasemka.
Mam teraz w planach jeszcze dwa obrazki w tym samych stylu, a potem cały tryptyk ozdobi pokój mojej mamy. Muszę się tylko zaopatrzyć w czarną mulinę, no i chęci do pracy.
A żeby się mi nie nudziło, robię w końcu coś dla siebie – biały letni sweterek. Mam już cały tył:

i większą cześć przodu. Może zdążę, zanim się skończy lato……