Ogromnie podobają się mi obrazy wyszyte na czarnej kanwie. Ale nigdy wcześniej nie pokusiłam się o haftowanie na czarnym tle. Aż do teraz 🙂
Gdzieś tak z rok temu pokazywałam na blogu obrazy, które chciałabym koniecznie wykonać, a pośród nich był ten:
Wprawdzie na schemacie jest zaznaczone czarne tło, ale myśl o wyszyciu tylu identycznych krzyżyków niespecjalnie mnie zachwycała:) Postanowiłam zaryzykować i wypróbować czarną kanwę – wybrałam aidę Zwiegartu o wielkości 18 ct. Nic na to nie poradzę – większe krzyżyki to już nie moja bajka 🙂
Po dwóch podejściach do haftowania mam tyle…
Haftuje się straszliwie ciężko, nie mogę złapać odpowiedniego kata nachylenia krosna, tak żeby były dobrze widoczne otworki w kanwie. W efekcie krzyżyki są krzywe, jakbym się dopiero uczyła, okropność….
Niespecjalnie też na razie podoba się mi efekt dwukolorowych nitek, ale może jak będę miała większy fragment, to będzie to wyglądać sensowniej….
Bo nie zamierzam się poddawać i obojętnie jak długo to potrwa, pokonam ten haft 🙂
Ale będzie to chyba mój pierwszy i ostatni obraz na czarnej kanwie………






























