A nawet troszkę więcej niż połowa już za mną – dokładnie 20 tysięcy krzyżyków 🙂
I nawet to tło już takie nie straszne, zostawiam je sobie na wyszywanie przy dzieciach. Nie muszę się wtedy tak skupiać na wzorze i mogę robić co chwila „mamaaa, patrz!”.
Centralna część obrazu za to – to totalna pikseloza. Ale jakoś przez to przebrnę, mam nadzieję, że bez prucia. Nawet zdjęcie w zbliżeniu nie oddaje skali problemu.
Używam tylko! 9 kolorów muliny, za to na schemacie mam 16 znaczków – ot zagwozdka 🙂 I cały urok łączenia nitek i kolorów. Ale za to ten efekt ! Zdjęcie nie oddają zupełnie tego, nie udało się mi np. uchwycić łez na twarzy. No, nie da sie ukryć, że się w tym wzorze po prostu zakochałam 🙂
Ale teraz idę na przedświąteczny odwyk. 🙂
Pozdrawiam serdecznie.



































