Otulam w ciepły koc
wspomnienia po bliskości
niespieszne poranki
kubek herbaty i pocałunki
splecione dłonie
niedzielne spacery
leniwe domowe popołudnia
słodkie przytulanki
i tańce w kuchni
wszystkie dobre dni
bez goryczy.
Otulam w ciepły koc
wspomnienia po bliskości
niespieszne poranki
kubek herbaty i pocałunki
splecione dłonie
niedzielne spacery
leniwe domowe popołudnia
słodkie przytulanki
i tańce w kuchni
wszystkie dobre dni
bez goryczy.
Zawieszka na choinkę w kształcie skrzata czarodzieja. 🙂


Chociaż…. może jest to ona – skrzatka, albo skrzacica. 🙂 Mistrz Tolkien pisze, że krasnoludzie kobiety różnią się od swych mężów jedynie długością brody. Może z choinkowymi skrzatami jest podobnie? Na zdjęciach wygląda dość niepokojąco, na żywo jest trochę urodziwsza.:) Przede wszystkim bardzo ładnie się błyszczy od zastosowanych metalicznych nici. Ale i tak pewnie wyląduje gdzieś w tylnych rejonach choinki.

Przez miesiąc pracowałam tylko na tym jednym hafcie. Efekt, jak dla mnie, imponujący. 🙂 Jeśli uda się utrzymać takie tempo, to już za niedługo będzie finał.
Zastanawiałam się ostatnio – jak właściwie ma wyglądać dalej ta moja strona. Pokazywanie tylko gotowych prac spowoduje, że zarośnie kurzem i pajęczyną.:) A postępy w pracy – czy kogoś to w ogóle zainteresuje? Pisanie bardziej osobiste, o swoim życiu, różnych wydarzeniach, przemyśleniach, wrażeniach jest dla mnie bardzo trudne, niestety jestem szalenie skrytą osobą. Ale może właśnie powinnam poćwiczyć większą otwartość na innych? Trudno mi zdecydować.
Tyle było na początku…

A potem przybywało….

I przybywało….

I tyle mam już na dzisiaj. Powiedzmy, że to już prawie połowa haftu. Wzór jest naprawdę rewelacyjnie opracowany, jedyne co mnie zaskoczyło, to tak duża ilość czarnych krzyżyków.
Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Jeszcze jedna kartka na zabawę u Kasi.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Takie zupełne maleństwo.

Zaledwie 15 x 4 cm, wyszyte na aidzie 20 ct pojedyńczą nitką.
To miała być próba, czy da się wyszywać na leżąco – otóż niestety zupełnie mi to wtedy nie wychodzi. 🙂

Pozdrawiam serdecznie 🙂
Zaczęłam nowy haft, jeden z tych ciągle okładanych na później. To tak żeby uczcić mój powrót do żywych. 🙂 Oczywiście nieskończonych ufoków pełno, ale jakoś nie mam do żadnego natchnienia. No i potrzebowałam czegoś, co mogę zabrać na taras, czy na jakiś mały wypad, kiedy dzieci zajmują się sobą same, a ja tylko czasem zerkam, czy wszystko w porządku.

Kto już wyszywał, ten rozpozna od razu. To oczywiście tęczowa róża.
Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Niewiele brakowało, a nie było by tego wpisu, ale o tym poźniej.
Mała Maryjka z przeznaczeniem prawdopodobnie na kartkę.

Trochę mnie nie było, ale już wróciłam i to dosłownie, bez przenośni. Bardzo się cieszę, że w ogóle żyję, trochę jeszcze nie czuję się najlepiej, sił brakuje. Dlatego tylko hafcik bez wykończenia.
A propo „wykończenia”, to próbowała mnie wykończyć sepsa, albo posocznica, jak kto woli nazywać. Nie dałam się, trochę jeszcze planuję pożyć, ale nie było łatwo. Prawie miesiąc w szpitalu, przy okazji dokładnie mnie przebadali i znaleźli co nieco……. więc teraz zapoznaję się dokładniej z naszą służbą zdrowia. 🙂
Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Kolejna kartka na zabawę u Kasi. 🙂

Rozpięta na nitce pajęczyny
jak kropla rosy o poranku
drży w oczekiwaniu na jutro
chowam ją w dłoniach
próbuję ocalić
przed szarością dni
zaplątać się w nią
jak w babie lato
w złocistą sieć
która zaniesie mnie
w spełnienie