Po długiej, naprawdę długiej przerwie sięgnęłam po ten haft. I pewnie bym tego nie zrobiła, gdyby nie zabawa hafciarska na fb.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Po długiej, naprawdę długiej przerwie sięgnęłam po ten haft. I pewnie bym tego nie zrobiła, gdyby nie zabawa hafciarska na fb.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Kolejny haft, który pomalutku posuwa się do przodu. Mam nadzieję, że uda się go skończyć w tym roku. Materiał to aida 20 ct vintage i mulinki DMC pojedynczą nitką.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Nowy pomysł, nowy haft. Zamarzyło się mi coś bardzo kolorowego i zwariowanego.
Dwa małe, zabawne tyranozaury w świątecznych klimatach. Powstały na potrzeby akcji charytatywnej. Autorką wzorów do nich jest Durene Jones.


Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Dawno mnie tu nie było, trochę zaniedbuję bloga. Tak mi z nim ostatnio jakoś nie po drodze. A dzieje się sporo i mam co pokazywać. Na przykład takie pamiątki dla rodziców z okazji ślubu.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Nowe hafty zawsze się wyszywa z większym zapałem. Mam już za sobą 5 stron wzoru, a oto efekt.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Tak wygląda mój haft w ostatnim dniu wiosny.

Jak widać – po pierwsze nie wyrobiłam się w terminie, a po drugie – zmieniłam koncepcję. Zima oczywiście do sprucia i przerobienia, no może bałwanka zostawię. Bawić się z Wami w salu już nie będę, ale sam haft kiedyś tam skończę. Może po sezonie budowlano- ogrodowym będzie więcej czasu na krzyżyki.
Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Wiosna sprzyja nowym początkom i dlatego na fali wiosennego ożywienia zaczęłam nowy haft.

Materiał jak zwykle aida 20 ct z naniesioną kratką, mulina DMC pojedyncza nitka. Całość ma 165 x 240 krzyżyków i 75 kolorów.
A tak wygląda symulacja wzoru.

Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Przybyło sporo w samplerze, czas się pochwalić postępami.

Miło się wyszywa i tak sobie kombinuję, żeby dodać trochę ściegów specjalnych.
Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Zima się skończyła, i w naturze, i na hafcie.

Poszłam w styl samplerowy, ale nie jestem do końca przekonana do tego co zrobiłam. Z początku koncepcja była inna, nawet ją sobie zapisałam, żeby już nie kombinować. Tylko się okazało, że za mało miejsca sobie zostawiłam, jak na ten pomysł. Musiałabym bardzo mocno popracować backstitchem, a tego nie lubię. No i w efekcie, jak mnie czas pogonił, to mam to co widać. I póki co, to tak zostaje, ale może…. może, jak przełamię niechęć do prucia i znajdę na to czas…. to, kto wie….
Pozdrawiam serdecznie 🙂