Niebieskie pudełko

Mojej córce wypadł pierwszy ząbek – lewa dolna jedynka. Sąsiednia też już się kiwa i mam nadzieje, że na razie na tym się skończy, bo „wróżka-zębuszka” jeszcze szybko zbankrutuje 🙂 Te dwa ząbki wyszły pierwsze i dłuuuugo były jedyne. Oczywiście dzisiaj o niczym innym nie było mowy, wszystkim się musiała pochwalić, a mamę zamęczała pytaniem – kiedy przyjdzie wróżka? Dała się w końcu przekonać, że w nocy jak będzie spała, a pieniążek znajdzie rano pod poduszką. Ząbek już powędrował pod podusie i jak ją znam, to zerwie się o świcie i po pierwsze sprawdzi czy faktycznie jest zamiana. Nawet już wymyśliła na co wyda kasę od wróżki – mianowicie nie mniej nie więcej tylko  –  przekłuje sobie uszy!!! no bo inne dziewczynki mają….. Jest dość rozsądna jak na niespełna pięciolatkę, ale coraz częściej ważne jest co inne dziewczynki mają lub robią……..
Całe szczęście, że reklamy nie mają na nią takiego wpływu….
Nie mam nic przeciwko kolczykom, zobaczymy czy starczy jej odwagi…….
A ząbek już zamieniony i jutro go zapakuję, podpiszę i schowam w moim skarbczyku na pamiątki – w niebieskim pudełku, które dostałam w szpitalu, kiedy Mała się urodziła. Trzymam w nim różne rzeczy moich dzieci – szpitalne bransoletki, pamiątki od chrztu,  pierwszą czapeczkę Małej ( jest tak malutka, że nie pasuje nawet na lalkę, a na nią była wtedy za duża) i inne podobne drobiazgi.
Niestety jestem niepoprawnie sentymentalna……

Majówkowy pierwszy post
Czas oswoić kolejna cześć internetu – więc pobloguję 🙂 
Pewnie nie będzie bardzo regularnie, czy ciekawie to się okaże….
Dla mnie będzie zapis jakiś tych dni, które tak szybko mijają, czasem bez śladu, bez wrażenia, a przecież wciąż się coś dzieje, ciągle coś robię, przeżywam, myślę….
A dziś był dzień „wyprawy na plac zabaw” i wciąż mnie zadziwia skąd dzieci maja tyle energii….. mogłabym tu wstawić kilka zdjęć, które zrobiłam podczas tych szaleństw, ale jeszcze się zastanawiam, czy powinnam….
Ponieważ plac zabaw jest tuz obok cmentarza, skorzystałam z okazji,żeby złożyć tam wizytę. wprawdzie zaglądam do moich krewnych tak często jak mogę, to tym razem przyciągnął mnie tam zapach, a nie poczucie obowiązku 🙂

Większa cześć cmentarza tak wygląda i pachnie konwaliami na całą okolicę jakoś tak optymistycznie, że przychodzą do głowy myśli w stylu – ciekawe czy w raju też są konwalie?