Krasiczyn i Bolestraszyce.

Jakoś ciężko się zaczął ten rok szkolny, to dla odreagowania trochę wspomnień z ostatniej wakacyjnej wyprawy. Kolejny zdobyty zamek, czyli Krasiczyn.

Z zewnątrz prezentuje się pięknie, szkoda, że wnętrza nie odpowiadają tej okazałości. No cóż, historia wojenna i powojenna nie oszczędzała Krasiczyna, szczególnie wyczyny krasnoarmiejców mu zaszkodziły. Najpiękniej odrestaurowane wnętrze to kaplica.

Można tu zupełnie legalnie wziąć ślub i w całym zamku widać podporządkowanie tej właśnie działalności komercyjnej.

Trochę bez zastanowienia kupiłam też wejściówki na wieżę zegarową.

To jest widok z dołu:)
A to jest widok z góry 🙂

Nie wiem, jakim cudem się tam wdrapałam, nie dostając przy okazji zawału :):) Ale na drugi dzień poczułam w kolanach te wszystkie stopnie 🙂

A całe popołudnie spędziliśmy w arboretum w Bolestraszycach.

Miałam nadzieję na ładne zdjęcia lilii wodnych, ale susza i tu dała się we znaki. Za to gunnera olbrzymia jest i jak zawsze robi wrażenie. 🙂

Dzieci zachwyciły się wystawą owadów w Muzeum Przyrodniczym.

To coś na zdjęciu jest większe niż moje obie dłonie, bardzo sie cieszę, że nie spotykam takich okazów na codzień. 🙂

A to jedna z wielu instalacji, które oglądaliśmy w części ogrodowej. Bardzo wymowna.

3 przemyślenia nt. „Krasiczyn i Bolestraszyce.”

  1. Sprawdziłam sobie i ten zamek jest piękny. Szkoda, że dałaś tutaj tak mało zdjęć ;).

    Podoba mi się kompozycja śmieciowa. Może takie miejsca będą ludziom coraz bardziej coś uświadamiać …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.