Zamiast.

Namiastka ciągle niespełnionego marzenia……..

Kiedyś tam odłożę wystarczająco dużo pieniędzy na trzy bilety i zobaczymy taki koncert na żywo….. kiedyś……. mam też nadzieję, że zdążę, zanim czas pokrzyżuje moje plany. I będziemy się tak wspaniale bawić 🙂

I pomysleć, że kiedyś nie cierpiałam dzwięku skrzypiec. Chociaż przypuszczam, że była to wina „lekcji umuzykalniających” w podstawówce – przyjeżdżali do nas co miesiąc bardzo poważni muzycy z filharmonii – i męczyli straszliwie siebie i nas muzyką klasyczną. Wszystko to było takie poważne, drętwe i pełne zadęcia, brrr. Na dokładkę trzeba było potem napisać wypracowanie – czego słuchaliśmy i co sie nam podobało. Oczywiście nie było innej odpowiedzi niż ” wszystko”.:):) A Chopina do tej pory nie lubię, pomimo, że to wielki kompozytor był….

A wystarczy niewiele, żeby nawet ośmiolatek stwierdził, że „to było mega epickie, tylko trochę za długie” 🙂

Trzy w jednym.

Pamiętacie serial „Czarne chmury”? I taką scenę, kiedy piękna kasztelanka, grana przez Elżbietę Starostecką, biegnie przez zamkowe krużganki i schody na spotkanie ukochanego? To są właśnie te schody….

Zamek w Baranowie Sandomierskim – idealny cel na popołudniowy, niedzielny wypad. Nawet mój syn zapamiętał i potem opowiadał babci, że takie schody nazywa się wachlarzowymi, a ten daszek nad nimi to ma przypominać rozwiany w galopie hełm husarza.

A w tej komnacie w jednej z wież ujrzałam cztery damy w długich sukniach, zajęte robótkami i ploteczkami. 🙂 Pewnie przez te duchy nie dało się zdjęcia wyostrzyć….

Jest też w zamku sala, w której od wejścia słychać najpierw szum , a po kilku krokach odgłos spadającej z wysokości wody. Człowiek się odruchowo rozgląda za źródłem dzwięku, ale nic tam takiego nie ma. Okazuje się, że to sztuczka architektoniczna – słychać fontannę i ludzi rozmawiających przy niej. Wyglądamy za okno, ale tam nie ma fontanny, jest z zupełnie innej strony zamku.

I to jest własnie widok na zamek od strony fontanny, po zwiedzaniu kupiliśmy sobie lody i siedząc na ławeczce, zastanawialiśmy się, czy ktoś nas słyszy w tamtej komnacie. 🙂

A potem ruszyliśmy dalej – do miejscowości Ujazd, żeby dzieci mogły zobaczyć największą polską ruinę – czyli zamek Krzyżtopór.

Ruina wzbudziła prawdziwy zachwyt, po pierwsze z racji wielkości, po drugie, że prawie wszędzie można było wejść i wszystkiego dotknąć. Dla dzieci prawdziwy raj, obeszły wszystkie trasy po kilka razy, łącznie z najtrudniejszą czerwoną 🙂

Można też podziwiać makietę zamku

Ale potem człowiek wychodzi na zewnątrz i widzi, co z tej pięknej budowli zostało….

A dzień zakończyliśmy w Sanomierzu, tradycyjnie wchodząc przez Bramę Floriańską.

Przyjechaliśmy specjalnie na gofry z naszej ulubionej budki na Małym Rynku. Ale potem był jeszcze spacer, przy studni ktoś grał na akordeonie, całkiem nieźle, dzieciaki goniły bańki mydlane puszczane z jednego z kramów, nikt sie nigdzie nie śpieszył, ludzie spacerowali, siedzieli kawiarnianych ogródkach i było tak….. inaczej, spokojniej, zupełnie jakby to nie Polska, tylko niedzielny wieczór w jakimś włoskim, starym miasteczku……

Pozdrawiam wakacyjnie 🙂

Choinka 2019 – lipiec

Uzupełniam moje zapasy haftowanych gwiazdek, tym razem w kolorze świątecznej czerwieni.

Wyszywane na kanwie ze złotą nitką podzieloną na pół muliną Ariadna.

A w trakcie jednym okiem ciągle zerkałam, co też tam dzieje się w basenie.

Udało się też zeszyć jedną z bombek z zeszłego miesiąca.

I jeszcze jedno ujęcie, pewnie jeszcze wyszyję kilka takich gwiazdek, bo część zeszłorocznych rozdałam. 🙂

Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Czekoladownik.

Dzisiaj tak na szybciutko – czekoladownik bez dedykacji.

Zrobiony z tego co się po szufladach pałętało – skrawki tapety, kwiatki pozostałe z innych projektów itp., itd……

Pozdrawiam serdecznie, życzę miłej niedzieli, a my zaraz po obiedzie ruszamy na kolejne zwiedzanie. 🙂

Monstertruck.

W trybie wakacyjnym – czytaj – nie mam czasu – ale coś tam sobie dłubię.

Głównie poźną nocą, kiedy wreszcie dzieciaki zasną. 🙂

Nieduży hafcik z tytułowym pojazdem

Zużyty następnie na bardzo prostą urodzinową kartkę.

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Zamek w Łańcucie.

Na tych wakacjach uskuteczniamy tylko małe podróże, takie jednodniowe.

Wybraliśmy się wreszcie do Łańcuta, niby niedaleko, ale tak jakoś zawsze schodziło.

Można zwiedzać w nasz ulubiony sposób, czyli z audioprzewodnikiem, we swoim własnym tempie. A kto się wybrać nie może zapraszam na wirtualny spacer https://www.zamek-lancut.pl/pl/ZamekDzisiaj

Naprawdę warto.

A w salonie narożnym wypatrzyłam takie cudo. Obrus z elementów wykonany koronką klockową, szkoda że nie dało się podejść bliżej.:)

Cały zamek jest pełen takich i innych perełek, można by godzinami podziwiać mistrzostwo dawnych rękodzielników. Moją córkę zachwyciły żyrandole, szczególnie te w sali balowej. Ogólnie to dzieci były bardzo zdziwione, że ktoś mógł mieszkać w takim miejscu. 🙂 Szkoda, że nie udało się nam zwiedzić II piętra, tam jest limit wejść i zabrakło już biletów.

Za to spędziliśmy mnóstwo czasu w storczykarni;

Poza cudnymi storczykami jest tam kawiarenka i kącik zabaw dla dzieci, mogłam sobie spokojnie posiedzieć na wygodnym leżaczku, słuchając szumu wody i podziwiając wodne lilie.

Park zamkowy jest pełen takich urokliwych zakątków, a w jednym ktoś grał na skrzypcach i mogłabym tam utknąć na długo….. gdyby nie dzieci.

Chętnie bym też dłużej pobyła na wystawie sztuki cerkiewnej

Jeszcze tam wrócimy, żeby zobaczyć to wszystko co pomineliśmy lub było akurat w remoncie. 🙂

Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Choinka 2019 – czerwiec

No i nie dałam rady, jest tak gorąco, że człowiek marzy tylko o znalezieniu chłodniejszego miejsca. I żeby jeszcze nic nie musieć robić. 🙂

Miały być kolejne mini bombki, do już posiadanych hafcików dorobiłam drugą stronę.

Złote rożnią się odcieniem, brakło mi koloru, więc drugą gwiazdę wyszyłam w kolorze starego złota.

I jeszcze cała 4 razem, wszystkie wyszyte metalicznymi nićmi ze szpulki.

Zaczełam zszywanie, ale mam tak opuchniete palce od upału, że mimo najszczerszych chęci nie skończyłam.

Pozdrawiam serdecznie i ochłodzenia wszystkim życzę. 🙂